Pisałam, że napisze wpis podczas podrózy, ale wieczorami przez te 3 dni kładłam się do łóżka strasznie zmęczona, więc przepraszam, że nie dotrzymałam słowa. Byłam od 2 stycznia do wczoraj w Pradze z rodzinką. Chociaż było strasznie zimno to i tak był to mile spędzony czas. Dla ogrzania wchodziłam do Starbucksa na ciepłą kawkę, albo herbatkę. Szkoda, że w Łodzi nie ma. :( Nie zobaczyłam oczywiście całej Pragi, tylko te najważniejsze zabytki, dlatego muszę namówić rodziców na wycieczkę, aby przekazać im wiedzę i pokazać to co już widziałam, a potem zobaczyć coś nowego. Jedzie się cały czas spokojnie autoatradą, więc 5,6 godzin i jest się już na miejscu. Zobaczyłam Katedrę Św. Wita, most Karola, Stare miasto, zamek Praski oraz jego dziedziniec. Poczytałam trochę różnych ciekawostek, spróbowałam czeskiej kuchni, może dodam coś do swoich przepisów. Pyszne są czeskie knedliki, ale smakują i wyglądają jak polskie kluski na parze. Pychotka, aż palce lizać. Porobiłam kilka zdjęć, może nie są niewiadomo jakiej jakości, bo nie są robione profesjonalnym aparatem, tylko telefon. Może się to zmieni w tym roku i zdjęcia będą już miały mega jakość. Muszę tam na 1000000% wrócić. Wczoraj byłam jeszcze na zakupach w jednej z galerii handlowych. Kupiłam sobie bluzę nike w kolorze jakby koralowym, a przez środek przechodzi duży niebieski znam nike. Spałam prawie całą drogę powrotną do Łodzi.
Dzisiaj o 12 jadę na mecz znajomych, więc pewnie porobię jakieś zdjęcia i napisze wpis. A i oczywiście zapomniałam, że jutro po meczu idę z dziewczynami do restauracji Manekin, kocham tam chodzić, bo są różne pomysły na naleśniki. Na słodko, zapiekane w serze, dosłownie przeróżne. Jestem znowu strasznie padnięta, więc idę spać. Dobranoc. A na koniec zdjęcia z wyjazdu.






























